poniedziałek, 10 listopada 2014

ONE SHOT 1 cz.4 ost. Leonetta ♥

PRZEPRASZAM!!! :( WIECIE WŁAŚNIE SB UŚWIADOMIŁAM, ŻE JAK U NAS JEST ZIMA TO I NICH JEST LATO WIEC TAK TEŻ BĘDZIE W TYM OPOWIADANIU CZYT. LISTOPAD=LATO
 -Violetta-
Siedzę w garderobie i płaczę,ponieważ właśnie uświadomiłam sobie, że nadal cholernie kocham Leona, i że odebrałam dzieciom ojca, a one są niczemu winne.Muszę to jakoś odkręcić.Już wiem!I nagle do garderoby wparował Leon z dzieciakami.
L:Violu co się stało?
V:Po prostu uświadomiłam sobie, że dzieci bardzo Cie kochają, i że wszystkich ranie.-wtedy Leon zostawił wózek a Lenę posadził na fotelu i podszedł do mnie otarł moje łzy i pocałował, a ja oddałam go.Tak bardzo tęskniłam za smakiem jego ust.Po jakichś pięciu minutach przerwaliśmy to i Leon zaczął.
L:Violu chciałem Ci...-ale nie dałam mu dokończyć.
V:Leon posłuchaj mnie może i moje niektóre uczucia co do Ciebie odżyły, ale to za mało aby było tak jak dawniej.Przepraszam.
L:Kochanie nie masz za co przepraszać to jest maja wina.
V:Leon mam pomysł jeszcze miesiąc zostaje w Barcelonie, a Federico wraca dzisiaj o 19.00 do BA i może wprowadzisz się do mnie będziesz spał w jego pokoju.Przy okazji poznasz lepiej Wojtka i odnowisz stosunki z Leną?
L:To dobry pomysł tylko daj mi swój adres.
V: ul.Letnia69
L:69 powiadasz.-wtedy poruszał zabawnie brwiami a ja się zaśmiałam.-nie no taki żarcik będę o 20.00.Ok?-powiedział.
V:Dobra.
L:A Violu wiesz, że nasi przyjaciele z Madrytu mieszkają na tej samej ulicy co ty?
V:Naprawdę tak się za nimi stęskniłam. A tak właściwie to co oni tu robią?
L:Wiesz kiedy odeszłaś chłopacy założyli zespół i trochę koncertowali a ich ostatni koncert był w Barcelonie wtedy były z nimi dziewczyny i ja, i wszyscy zakochaliśmy się w tym miejscu.-Powiedział-A teraz jadę sie spakować.Pa.-Dał mi całusa w policzek i wyszedł, a ja zabrałam dzieci i pojechałam do domu.
~20.00~
Fede wysłał mi sms-a że właśnie wylądował miałam mu odpisać ale zadzwonił dzwonek, więc poszłam otworzyć.Za drzwiami stał Leon z walizką więc wpuściłam Go do środka. Wtedy Lena wyszła z kuchni brudna od czekolady którą wcześniej dostała od Fede, ja z Leonem tylko się zaśmialiśmy.
L:Mama ja sce iść a a.-powiedziała zmęczona.
V:Dobrze kochanie idę ci nalać wody do wanny.-teraz zwróciłam się do Leona-A ty rozbierz ją i przynieś do łazienki.-powiedziałam i poszłam do łazienki nalać wody do wanny i wanienki.Później poszłam do pokoju Wojtuśa.Rozebrałam go owinęłam w ręcznik i przeniosłam do łazienki.Tam Leon kąpał Lenę był cały mokry i w pianie więc zdjął bluzkę myślałam, że się na niego rzucę ale się opamiętałam.Wsadziłam małego do wanienki i umyłam mu jedną stronę ciała przy myciu plecków zawsze pomagał mi Fede, ale go tu nie ma więc muszę poprosić Leona o pomoc .
V:Leon możesz mi pomóc-ten momentalnie do mnie podszedł-ja będę go trzymała a ty umyjesz mu plecki.Ok -podniosłam go a Leon delikatnie umył my plecki.
V:Dziękuje za pomoc
L:Nie ma za co to w końcu mój synek.-powiedział i pogłaskał małego po głowie.
V:Dobra Leon wyciągnij małą z wanny wysusz i ubierz tu na szafce są ubranka a ja się zajmę Wojtuśem.-powiedziałam po czym owinęłam malca jego ręcznikiem i poszłam z nim do jego pokoju gdzie szybko go ubrałam i położyłam w  łóżeczku, potem poszłam do łazienki na dół i wzięłam szybki prysznic po wyjściu poszłam do łazienki na dole gdzie był Leon i starał się ubrać Lenę w piżamę .
V:Leon nie męcz się ja ją ubiorę w pokoju i zrobię jej mleko a ty ją nakarmisz. a teraz weź prysznic.
L:Dobra jestem za 15 minut.
V:Ok.-Sprawnie ubrałam córkę i zaniosłam do pokoju po czym wsadziłam do łóżeczka.
Zeszłam na  dół i skierowałam się  do kuchni gdzie zrobiłam małej mleczko które przelałam do butelki.Gdy skończyłam do kuchni wszedł Leon w samych spodniach od dresu. Awww.
V:Leon chodź to szybko oprowadzę cię po domu.
Kuchnia:

Jadalnia:

Salon:

Łazienka na dole:

Sypialnia:
(może trochę przesadziłam ale OJ TAM OJ TAM :* )
Moja łazienka:


V:Twoim pokojem jest pokój gościnny są ich 3 każdy jest taki sam :

Łazienka przy każdym pokoju każda jest taka sama:

Pokój Wojtka:

Pokój Leny:

V:No to tyle masz tu mleko i idź nakarmić Lene a ja idę do Wojtka.-jak powiedziałam tak zrobiłam mały najedzony zasną momentalnie poszłam da pokoju Lenki a nad jej łóżeczkiem stał Leon.Podeszłam do niego i Leny i powiedziałam szeptem:
V:Urosła prawda.
L:Tak i to bardzo ten czas leci szybko, zbyt szybko.
V:Masz racje, a teraz chodźmy się położyć.Dobranoc Leon.
L:Dobranoc Violu.
* 1.00*
-Violetta-
W nocy obudził mnie jakiś grzmot, spojrzałam za okno i zobaczyłam, że się błyska, a że bardzo boje się burzy zasunęłam rolety i poszłam zobaczyć co u dzieci. ... Lena smacznie spała, Wojtek zresztą też, to dziwne, że oni nie boją się burzy.Gdy szłam do sypialni wpadłam na Leona.
L:O Violu właśnie do Ciebie szedłem, bo wiem że bardzo boisz się burzy. ... Wszystko w porządku?
V:Tak byłam sprawdzić co u dzieci. ... Nie martw się o mnie.
L:Dobrze dobranoc.
V:Dobranoc Leon.
Wtedy jednocześnie się błysnęło i grzmotnęło, a kobieta bardzo mocno wtuliła się w swojego męża.
L:Wiesz Violu może się z Tobą położę a jak zaśniesz to pójdę do siebie?
V:To dobry pomysł.... Chodźmy!-W sypialni Violetty położyli się do łóżka, oboje nie mogli zasnąć więc kobieta zapytała:
V:Leon czy mogę się do Ciebie przytulić?-spytała niepewnie.
*Leon*
L:Ależ oczywiście, nie musisz się mnie pytać.-powiedziałem a Violetta chciała mnie ucałować w polik ale ja sprytnie odwróciłam głowę i pocałowała mnie w usta, a ja trochę pogłębiłem nasz pocałunek.Ona mimo zdziwienia pogłębiała go coraz bardziej po jakimś czasie nasz pocałunek stał się bardzo namiętny.Po jakichś pięciu minutach przerwaliśmy, ponieważ zabrakło nam tchu, ale nasza przerwa nie trwała długo, ponieważ tym razem to ja ją pocałowałem bardzo namiętnie.Po chwili moja żona usiadła na mnie okrakiem i zaczęła błądzić rekami po moim torsie, a ja zdjąłem jej górę od piżamy nie miała stanika więc miałam ułatwiony dostęp do jej piersi.Po długiej grze wstępnej wiadomo do czego doszło.
 *Następnego dnia*
Rano obudziłem się dużo przed Violą więc powoli wygramoliłem się z łóżka, ubrałem się i poszedłem do pokoju Leny jeszcze spała Wojtek zresztą też z tego co wiem to oboje lubią pospać.Zszedłem na dół i postanowiłem zrobić śniadanie do łóżka dla mojej ukochanej, mam nadzieję że teraz się wszystko ułoży gdy skończyłem robić śniadanie dla Violetty zrobiłem zdjęcie i wstawiłem na mojego tt:
A później poszedłem do sypialni zanieść Violi śniadanie.
*Violetta*
Gdy obudziłam się rano Leona już nie było, a na wspomnienie wczorajszej nocy mimowolnie się uśmiechnęłam.Muszę porozmawiać z Leonem ale teraz muszę się ubrać w piżamę:
Później jeszcze na moment położyłam się do łóżka.Po jakichś pięciu minutach do pokoju wszedł Leon z tacą.
L:Dzień dobry jak się spało?-powiedział i podał mi tacę.
V:Świetnie bo z Tobą i dziękuje za śniadanko jesteś kochany-powiedziałam i ucałowałam go w policzek.
L:No wiem.
V:I bardzo skromny - powiedziałam z uśmiechem na ustach.
L:To też jest moja zaleta.-powiedział i oboje się zaśmialiśmy.-A teraz jedz bo ostygnie.
V:Dobrze proszę pana.
L:Ejj bo się fochnę.
V:Oj nie fochaj się dobrze-powiedziałam i pocałowałam go w usta.
L:No dobrze. ... A pamiętasz, że Lena ma dziś urodziny?
V:Co? Który dzisiaj jest?
L:15 listopada.Nie mów, że zapomniałaś.
V:Oj no może troszkę. ... Musimy jechać po prezent.Niania będzie za 15 minut więc idę się ubrać a ty zajrzyj do dzieciaków.
L:Ok-Leon wyszedł a ja poszłam się pomalować, uczesać i ubrać.Efekt końcowy wyglądał tak:

Po 30 minutach byłam gotowa i przyszła opiekunka więc ja i Leon mogliśmy spokojnie jechać, Leon uparł się abyśmy jechali jego nowym samochodem:
V:WOW Leon ale bryka!
L:No raczej bo moja!
Weszliśmy do samochodu i mój mąż ruszył.
V:Leon a może by tak zaprosić naszych znajomych?
L:To dobry pomysł kochanie-Leon zatrzymał się na czerwonym a ja się postanowiłam zapytać bo to pytanie krąży mi po głowie od rana:
V:Leon zabezpieczałeś się?- nerwowo podrapał się po głowie.
L:Co? O patrz zielone!
V:Leon powiedz, że się zabezpieczyłeś.
L:No tak trochę mi się zapomniało.
V:CO?!Leon powiedz, że to tylko żart?-znowu staneliśmy na czerwonym, Leon odwrócił głowę w moją stronę i zaczął coś pokazywać głową, a ja już nie wytrzymałam i wybuchnęłam-MOŻESZ PRZESTAĆ KIWAĆ TĄ GŁOWĄ JAKBY COŚ ZA MNĄ BYŁO I ODPOWIEDZIEĆ MI CZY SIĘ ZABEZPIECZAŁEŚ CZY NIE BO TO JEDNAK ROBI TROCHĘ RÓŻNICE NIE UWAŻASZ???!!!
L:Obróć głowę!-gdy się odwróciłam zauważyłam paparazzi z aparatami i mikrofonami, a przez moje uchylone okno na 100% wszystko słyszeli.
V:KURWA!Czemu nic nie mówiłeś?!
L:Starałem się ale nie dałaś mi dojść do słowa!
V:Nie podnoś na mnie głosu i jedź bo masz zielone.
L:Dobrze przepraszam.
V:Nie to ja przepraszam przeze mnie oboje mamy kłopoty.-zasunęłam okno-A tak ogólne to teraz możesz mi powiedzieć czy się zabezpieczyłeś?
L:Zapomniałem!OK ?!Taka odpowiedź Ci pasuje?!Ja wtedy nie myślałem o tym nie miałem do tego głowy jasne!
V:Możesz na mnie nie krzyczeć troche by mnie to uspokoiło.-mówiłam cicho ze łzami w oczach.
L:Przepraszam nie chciałem.
V:Ale to zrobiłeś. ... Nie sądzisz, że zbyt często przez Ciebie płacze?-powiedziałam a Leon zjechał na pobocze.
L:Przepraszam nie chciałem Cię zdenerwować.Bardzo Cię kocham i nie chce abyś płakała. ... Wybaczysz mi?
V:Tak.Kocham Cię Leon!
L:Ja Ciebie też Violu.
V:Ty mnie tez co?-spytałam z uśmiechem.
L:Ja Ciebie też kocham.-powiedział i chciał mnie pocałować ale powiedziałam:
V:Jedźmy już!
L:Dobrze ale jak będziemy w domu to mi to wynagrodzisz prawda?
V:Zależy czy zasłużysz.-powiedziałam ze śmiechem.
L:Oj no Violu.
V:Nie Violuj mi tu tylko jedź!
L:Ok, ok.
Już po chwili byliśmy w galerii weszliśmy do pierwszego sklepu z zabawkami dla dzieci.
L:Nie jesteś zła?
V:Niby na co?
L:No na mnie, że na wiesz zapomniałem się wczoraj... no zresztą sama wiesz.-powiedział i spuścił głowę, a ja ją podniosłam i go pocałowałam.
V:Nie, to znaczy na początku byłam, ale mi przeszło najwyżej będziemy mieli kolejnego Verdaska do kolekcji.-oznajmiłam i ponownie go pocałowałam.
L:Kocham Cię Violetto.
V:Ja Ciebie też, ale teraz chodźmy szukać tego prezentu.-chodziliśmy tak od sklepu do sklepu i nic zero rezultatu.
L:A może kupić jej lalkę?
V:Nie, ma ich tysiące, mój tato cały czas jej kupuje lalki i misie.
L:Aaaa .... Zaraz, zaraz Twój tata przecież wy byliście pokłóceni?!
V:No tak ale mnie przeprosił i mu wybaczyłam, w końcu każdy zasługuje na druga szansę.
L:Masz racje ciesze się. ... A może dajmy jej pieniądze? 
V:Leon to jeszcze małe dziecko nic jej po pieniądzach.Ale ................ WIEM!!!
L:Co wiesz?
V:Ona zawsze chciała kuchenkę.Chodź ta może być!
Gdy kupiliśmy zanieśliśmy kuchenkę do auta, a później wróciliśmy do budynku na zakupy spożywcze.W drodze powrotnej Leon wysłał do naszych przyjaciół SMS-a, że mają przyjść do mojego naszego mieszkania na urodziny pewnej dwulatki nie napisał nic więcej ponieważ chcemy zrobić im niespodziankę.Weszliśmy do marketu gdy nagle zadzwonił mój telefon, to był Fede.
V:Hej.Co tam u Ciebie słychać?
F:Hej Violu.Musze Ci coś ważnego powiedzieć.
V:Coś się stało?!
F:Nie spokojnie to nic strasznego...
V:Jezu człowieku nie strasz mnie tak więcej!
F:To wysłuchasz mnie czy nie???!!!
V:Dobra już spokojnie mów.
F:Więc Violu dwa miesiące temu zanim urodziłaś miałem pare spotkań i sesji w Barcelonie i byłem tam przez dwa tygodnie pamiętasz? 
V:Tak pamiętam, ale zaczęłam rodzić i wróciłeś wcześniej.
F:No i właśnie przez ty dwa tygodnie poznałem wspaniałą dziewczynę, to najlepsza przyjaciółka Leona Ludmiła Ferro.
V:To gratulacje szczęścia życzę.
F:Poczekaj to nie koniec. ... Więc ja się z nią przespałem, a następnego dnia rano zadzwoniłaś Ty a ja miałem na głośno mówiący i ona była obok mnie i słyszała, że mam wracać bo rodzisz.Ludmiła wtedy pomyślała, że jesteś moją dziewczyną a nią się tylko zabawiłem.Ale to nieprawda zakochałem się w niej lecz byłem w szoku przez Twój poród i nie zatrzymałem jej.Starałem się do niej dzwonić ale nie odbierała, więc sobie odpuściłem...
V:Przejdź do sedna człowieku!
F:Więc pare dni temu był ten wywiad, a później udało mi się ją złapać i wszystko wytłumaczyć.
V:I co?!I co?! Wybaczyła Ci?
F:Nie przerywaj!
V:Ok.
F:Na czym to ja... A tak!Więc ona mi wybaczyła i powiedziała, że...
V:Gratulacje!!!Sory mów dalej.
F:Ona powiedziała, że za osiem miesięcy będę tatą!
V:Gratulacje dla przyszłego taty!Cieszysz się?
F:Pewnie, że tak i jeszcze jedno za jakieś trzy godziny jestem w Barcy.
V:To świetnie pa.Kocham Cię!
F:Pa.Ja Ciebie też!-rozłączyłam się i spojrzałam na Leona, który stał ze zdenerwowaną miną i na mnie patrzył.
V:Leoś co się stało?
L:Z kim rozmawiałaś? Dlaczego tak długo? Jaki przyszły tata? I przede wszystkim jakie KOCHAM CIĘ?!
V:Z Federiciem. Ponieważ opowiadał mi, że chodzi z Ludmiłą Ferro Twoją BF i ona jest w ciąży.A i kocham go jak brata, nie musisz być zazdrosny.
L:Nie jestem zazdrosny tylko ciekawski.
V:Tak wmawiaj Sobie.
L:Dobra skończmy.Kocham Cię!
V:Ja Ciebie też bardzo mocno kocham!-kiedy skończyliśmy zakupy poszliśmy do auta.Tam Leon wkładał rzeczy do bagażnika a ja mu się przyglądałam.Nagle ktoś zakrył mi oczy i powiedział:
Ktoś:Hej piękna-już wiedziałam kto to więc się obróciłam i do niego przytuliłam.
V:Hej Tomas kiedy my się ostatnio widzieliśmy?
T:To była dokładnie 2 października bo wiozłem Cię do szpitala kiedy zaczęłaś rodzić Wojtka.A tak wogóle to gratulacje!
V:Czego mi gratulujesz?
T:No jak to czego podobno jesteś w ciąży.
V:Z kąt Ty to niby wiesz?   
T:Na wszystkich programach plotkarskich o tym mówią.
V:Nie, nie jestem w ciąży, dowiem się za trzy tygodnie.
T:A właśnie Violu to nagranie przenieśli nam na za trzy tygodnie ale nie w Barcelonie tylko w BA.
V:Kurde szkoda będę musiała wracać wcześniej no ale cóż. ... A właśnie chcę Ci kogoś przedstawić to jest Leon Verdas mój mąż, Leon to jest Tomas Heradia mój dobry przyjaciel.-powiedziałam a oni podali sobie dłonie i je uścisnęli.
L:Cześć jestem Leon-powiedział z niechęcią.
T:Hej Tomas. ... Chcę wam kogoś przedstawić to jest moja narzeczona  Lena:
V:Hej miło mi Cię poznać, Violetta.
Le:Hej mnie również, Lena.
L:Hej, Leon.-powiedział i ucałował ją w dłoń.
Le:Hej Lena.
T:A właśnie Violu masz kontakt z Fede, Naty, Diego i Fran?
V:Ja nie ale Leon tak, a dlaczego pytasz?
T;Wiesz musimy porozwozić zaproszenia na ślub/
V:A wiesz dziś Lena ma urodziny wpadnijcie, będą wszyscy.
T:O to świetnie tylko podaj adres.-po podaniu  mu adresu powiedziałam:
V:Dobra my musimy już lecieć. Pa do zobaczenia.
L:Pa.
TiLe: Narazie.
Weszliśmy do auta i Leon ruszył.
V:Dlaczego się tak zachowywałeś przy Tomasie?
L:Tak czyli jak?
V:Przez całą naszą rozmowę miałeś minę jakbyś zjadł cytrynę, potem przyszła Lena tak jakby Ci ulżyło, ale jak dowiedziałeś się o sesji znowu ta mina co na początku.
L:Bo nie przypadł mi do gustu...
V:Nie przypadł bo jest facetem i moim przyjacielem?
L:Nie po prostu...
V:Lepiej powiedz, że jesteś zazdrosny.
L:Nie, nie jestem.-ja tylko westchnęłam i spojrzałam za okno.Resztę drogi się się odzywałam, gdy byliśmy w domu wyciągnęłam kilka toreb z bagażnika i jak burza weszłam do domu.Powędrowałam do kuchni i włożyłam zakupy do szafek i do lodówki, wtedy do pomieszczenia przyszedł Leon, a ja automatycznie wyszłam i skierowałam się do salonu tam usiadłam na kanapie i włączyłam TV. Po jakichś pięciu minutach przyszedł Leon, a mnie mój foch przeszedł bo wiem, że on się i tak nie przyzna, że jest zazdrosny.
L:Violu jesteś zła?
V:Nie, nie jestem.
L:To chodź tu do mnie.-powiedział i usiadł na kanapie, ja usiadłam na nim okrakiem, a on namiętnie mnie pocałował.Ja pogłębiłam pocałunek, Leon zaczął podnosić moją sukienkę do góry, ale ja postanowiłam na moment przerwać.
V:Leon kochanie, przyznaj się, że przy Tomasie byłeś zazdrosny.
L:Ok, byłem zazdrosny jak cholera, zawsze jestem kiedy widzę cie z jakimś obcym facetem.
V:Widzisz i tak ciężko było się przyznać, że jesteś zazdrosny?
L:Mhmmm.-ponownie zaczeliśmy się całować.
V:Leon nie możemy, bo po pierwsze zaraz Lena się obudzi z popołudniowej drzemki, a po drugi sam wiedz czego nie mamy.
L:Masz racje.
V:A Leon mógłbyś jechać po tort na ul.Jesienną 22, jest na nazwisko Verdas.
L:Jasna za pół godziny jestem.
*Leon*
30 minut później
Wszedłem do domu, wypiek położyłem na stole w kuchni, a sam skierowałam się do salonu, zanim wszedłem zauważyłem, że Violetta i Lena o czymś rozmawiają, więc postanowiłam podsłuchać.
Lena:Mamo a cy (czy)ty kofas (kochasz) wuwa (wuja)  Fancico (Francisco)?
V:Pewnie, że go kocham.
Lena: A dziadek tez mówi ze go kofa, a cy dziadek kofa tate?
V:Wiedsz dziadek nigdy nie poznał taty, ale obiecuje Ci, że jak będziemy już w BA i tata do nas przyjedzie to pójdziemy do dziadka i Angie (mama Violetty nie żyje a German ożenił się z Angie).
Lena:Mamo, a cy mogę mówić na wuwa tata?-wtedy mnie to zabolało, i to bardzo.
V:Nie kochanie, a dlaczego pytasz?
Lena:Bo z wuwą robis prawie to samo co z tatą : chodzimy na spacery, na lody,i on Ci daje buziaczki.-no kurwa wtedy to się gotowałem.
V:Wiesz może chodźmy sprawdzić co z Wojtkiem.-powiedziała i wyszły z pomieszczenia.
*Violetta*
Leona coś długo nie ma zaczynam się martwić,idę sprawdzić na dole.Gdy byłam w kuchni zobaczyłam Leona.
V:Hej misiu martwiłam się gdzieś ty był tak długo?-spytałam i chciałam go pocałować ale się odsunął.-Ejj  misiek co jest?
L:Nic po prostu tak jakoś.-stwierdziłam że może to chwilowe więc już o nic nie pytałam.Poszłam na górę i się przebrałam.
Później przebrałam też Lenę i Wojtka:
Później przybyli goście.(nie chce mi się pisać całego spotkania więc streszcze) Wszyscy mówili że się za mną stęsknili, okazało się że Naty jest w ósmym tygodniu ciąży a Fran w czwartym.Zaprzyjaźniłam się z Lu, ona i Fede bardzo się cieszą, że zostaną rodzicami.Po całej imprezie przeczytałam zaproszenie, było bardzo piękne, ja i Leon mieliśmy podobne.Ok godziny 21.00 Lu (teraz Lu, Fede, Leon i Violetta mieszkają razem) pomogła mi położyć dzieciaki spać.O godzinie 22.00 także poszłam spać, poszłam spać wcześniej bo omówiłam się z Luśką na bieganko o 7.00.
-6.45-
Gdy się obudziłam Leon i dzieci spali, ubrałam się tak:
a Lu tak:

*Tydzień później*

Przez ten cały tydzień codziennie umawiałam się z dziewczynami na bieganie.Przez ten cały tydzień miałam też wrażenie, że Leon mnie unika, a kiedy pytałam się czy coś się stało mówił, że jest wszystko OK, wiec nie dopytywałam. Za dwa tygodnie jest ślub Leny i Tomasa zdecydowałam z Leonem że weźmiemy dzieci tylko na ceremonie i obiad weselny, a później zajmie się nimi niania.O właśnie wrócił Leon.
V:Hej skarbie.
L:Cześć.
V:Leon co się dzieje mam wrażenie, że od tygodnie mnie unikasz.
L:Wydaje Ci się.-powiedział i chciał wyjść z salonu
V:Przecież widzę, od tygodnia prawie nie rozmawiamy.
L:Jesteś przewrażliwiona i tyle.
V:Doba powiedzmy, że Ci wieżę.-powiedziałam i chciałam go pocałować ale mnie odtrącił.-Widzisz tak właśnie cały czas się zachowujesz odtrącasz mnie i unikasz. Mam tego dość chce, żeby wszystko było jak dawniej ale nie dajesz mi szansy aby to wszystko naprawić.Obrażasz się na mnie a ja nawet nie wiem o co!
L:Chcesz wiedzieć o co jestem zły?! Powiem Ci jestem zły o cytuje "wujka" z którym dajesz sobie buziaki i chodzisz na spacery, a teraz wracam do MOJEGO domu i nie wiem kiedy wrócę, może nie wrócę, nie dzwoń nie pisz.CZEŚĆ!-powiedział i wyszedł a a zsunęłam się  po ścianie i zaczęłam płakać.

*13 dni później*

 Leon nie wrócił. Nie odzywa się ani do mnie ani do Lu i reszty naszych znajomych. Martwię się ale nie odbiera moich telefonów. Jutro jest ślub i obiecałam, że przyjdę nie zepsuje im tak ważnego dnia.Dziś powiedziałam Ludmile dlaczego Leon się wyprowadził, kiedy się dowiedziała wyszła z domu i jeszcze jej nie ma.

*Ludmiła*

Gdy dowiedziałam się o co chodziło nie mogłam uwierzyć jakim Leon jest głupkiem. Poszłam do jego domu aby mu wszystko wyjaśnić.Jestem właśnie w jego salonie.
Lu:Leon jesteś totalnym idiotą ten "wujek" to tylko przyrodni brat Violetty a ty nawet nie dałeś jej tego wytłumaczyć! Zachowałeś się jak jakiś smarkacz! Musisz to naprawić bo ją stracisz.Ona wylatuje z Barcelony za dwa dni.-nie czekając na odpowiedź wyszłam.

*Następnego dnia*

*Violetta*

Dziś ślub. Lenę ubrałam w to:

 
Wojtka w to:


A: ja miałam na sobie :











Około godziny 14.30 wyjechaliśmy do kościoła. Ceremonia przebiegła spokojnie, oczywiście standardowo jak na każdym ślubie musiałam się popłakać. Później pojechaliśmy do restauracji na obiad, po obiedzie musiałam przebrać sukienkę na krótszą ponieważ w tej było mi nie wygodnie.
Ubrałam się w to:






*2h później*
Dzieci odebrała niania więc nie mam co robić moi znajomi tańczą, więc postanowiłam się przejść. Gdy szłam troszkę mnie zemdliło więc usiadłam na ławce, zamknęłam oczy a moją głowę skierowałam ku słońcu. W pewnym momencie poczułam, że ktoś się do mnie dosiada więc otworzyłam oczy. Tym kimś okazał się być.. Leon?
L: Violu przepraszam że nie dałem Ci się wytłumaczyć. Żałuję tego co zrobiłem. Wybacz mi proszę. Kocham Cie.-powiedział a ja miałam łzy w oczach, łzy szczęścia.
V: L Jestem w ciąży.
L: Ccco?...Naprawdę?.. Tak się cieszę! Kocham Cię!
V: Ja Ciebie też.- powiedziałam i pocałowałam go bardzo czule.


I żyli długo i szczęśliwie. KONIEC. 


Co wam będę truła zawiodłam i tyle. PRZEPRASZAM!!! ♥
(za jakiekolwiek błędy, których jest pewnie dużo wielkie sorry)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz