wtorek, 1 lipca 2014

ONE SHOT 1 cz.1 Leonetta ♥

ONA-22 letnia, piękna, mądra i uczciwa kobieta.Z rodziną zerwała kontakt po kłótni z ojcem.Pochodzi ze słonecznego Buenos Aires, gdzie jej jedynym przyjacielem jest Federico.Aktualne mieszka w Madrycie.W roku 2010 wyszła za mąż za znanego boksera Leona Verdasa.Są szczęśliwą rodziną z córeczką Leną.

ON-23 letni przystojny, skromny, mądry i uczciwy mężczyzna.Z rodzina utrzymuje dobre stosunki.Pochodzi z Argentyny gdzie jego najlepszą przyjaciółką jest Ludmiła Ferro.Teraz mieszka w Madrycie.W dniu 10.07.2010r.ożenił się z Violettą Verdas z którą ma małą córeczkę Lenę.


Z pozoru małżeństwo bez problemów, ale do czasu...

15 maja to data którą Violetta zapamięta na długo.Tego dnia Lena miała mieć pół roczku więc kobieta postanowiła zrobić drobne przyjęcie i zaprosić najbliższych znajomych małżeństwa czyli Francesce i Marco z synkiem Jorge, Natalie i Maxiego (tak to się pisze?) z bliźniakami Facundo i Nicolaus, Lare i Diega z córka Valerią.Niestety przyjaciółka Leona jak i przyjaciel Violetty nie mogli przybyć na przyjęcie, ponieważ coś im wypadło.
Tego dnia Leon miał mieć walkę z jakimś początkującym, ale bardzo dobrym zawodnikiem.Kobieta od samego początku miała złe przeczucie co do tej walki.Około godziny 14.00 zadzwonił telefon Violetty
(V-Violetta
L-Leon)
V: Hej kochanie, o której będziesz? O 17.00 będą goście a Ciebie nie ma.
L:Cześć kotku mam złe wieści nie będzie mnie walka będzie o 16.30 nie wyrobie się.Przepraszam... ucałuj ode mnie Lenę będę ok. 20.00.
V:Dobrze ucałuję i powodzenie... Kocham Cię Leon!
L:Dziękuję ja też Cię kocham Violu!
* 3,5 godziny później *
(F-Fran
V-Viola)
F:Violu dlaczego nie ma Leona?
V:Ma walkę, chłopacy ją pewnie oglądają w salonie.-po tych słowach kobieta posmutniała
F:Violu co jest?
V:Wiesz mam złe przeczucia co do tej walki. Ja proszę go odkąd zaszłam w ciąże aby to rzucił ale on nie potrafi a ja się muszę z tym pogodzić.Ale nie przejmuj się mną to dzień Lenki chodźmy do reszty.-wtedy Violetta się uśmiechnęła.
F:No i tak ma być!-poszły do salonu to co tam zobaczyły było dziwne, chłopacy siedzieli w szoku, dzieci płakały, a Lara i Naty starały się je uspokoić.
V:Hej co się stało?!
Marco:Leona zabrali do głównego szpitala!
V:CO?!
M:Facet go znokautował!
V:Marco zawieź mnie i Lenę do tego szpitala!
Fran:Violu zostaw Lenę zemną.
V:Masz rację a teraz idę do auta!
F:Pewnie Marco już czeka.
 * godzinę później *
Kobieta siedzi na szpitalnym korytarzu i czeka, aż lekarz wyjdzie z pokoju Leona.
Po 15 minutach wyszedł
Lekarz:Czy pani Violetta Verdas?
V:Tak to ja co z nim?
L:Chodźmy do mojego gabinetu to wszystko pani wyjaśnię.
-GABINET-
L:Więc pan Verdas ma uraz czaszki oraz obrażenia wewnętrzne i zewnętrzne teraz pani mąż jest w śpiączce nie wiemy kiedy się obudzi...Jeśli pani chce może pani do niego iść.
V:Dobrze, dziękuję
-POKÓJ LEONA-
V:Leon kochanie nie wiem czy mnie słyszysz, ale proszę Cię kiedy tylko się obudzisz żuć to wszystko w diabły zrób to dla mnie i dla Lenki...Proszę Cię!Bardzo Cię kocham i co zrobię jeśli Ciebie zabraknie już teraz byłeś bliski śmierci...-łkała-Przepraszam, ale teraz muszę wracać do Leny lecz obiecuję, że jutro przyjdę.Kocham Cię!Pa.-ucałowała Go w policzek i wyszła.
----------------------------------------------
Mam nadzieje że się podoba w piątek prawdopodobnie 2 część.Przepraszam za błędy!
Do piątku!!! <3
  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz